Aktualności
Stasiak: Mamy jeden cel!


- Nasza gra stała się lepsza i mądrzejsza - mówi w wywiadzie z naszą stroną Małgorzata Stasiak, rozgrywająca SPR Lublin.
Lubelski zespół sezon 2012/2013 w PGNiG Superlidze rozpoczął od wyjazdowego spotkania z Ruchem Chorzów. Lublinianki po trudnym meczu wygrały 33:31, a najwięcej siedem bramek dla SPR zdobyła właśnie Stasiak.
Marcin Burek: Pierwszy mecz sezonu za nami. Po ciężkim boju udało się wywieść z Chorzowa cenne dwa punkty. Czy na dyspozycję drużyny wpłynęła podróż w dniu meczu?
Małgorzata Stasiak: - Na pewno miało to jakiś wpływ na naszą dyspozycje fizyczną i koncentracje. Ale w dużej mierze o wyniku spotkania decyduje ,,głowa", to ona jest odpowiedzialna za decyzje jakie podejmujemy na boisku. Najważniejsze, że dwa punkty są na naszym koncie. Przypuszczam, że już się nie zdarzy wyjazd w dniu meczu, chyba że przeciwnik będzie w pobliżu Lublina, a mamy takich dwóch.
Uważasz, że to jest dobry pomysł?
- Ciężko powiedzieć. Myślę, że nie ma co ,,szarpać" nasze zdrowie, które mamy tylko jedno (uśmiech – dop.red.).
W pierwszej kolejce sypnęło niespodziankami. Do największej doszło w Lubinie, gdzie Zagłębie zaledwie zremisowało z KSS Kielce. Jak odebrałyście ten wynik?
- Nie ma co ukrywać, ale cała pierwsza kolejka była bardzo dziwna. Informacje o remisie przyjęłyśmy bez hura optymizmu, gdyż same do końca nie byłyśmy zadowolone po swoim spotkaniu.
Kolejnym rywalem będzie właśnie Zagłębie. Jak przygotowujecie się do tego spotkania?
- W okresie przygotowawczym miałyśmy sporo meczów kontrolnych z zespołem „Miedziowych”. Wiemy na co zwrócić uwagę. Cały tydzień skupiamy się na elementach taktycznych pod Zagłębie. Wiemy, że grają wysoką obroną i kluczem do zwycięstwa oprócz dobrej defensywy, będzie mądre granie w ataku.
Widać, że Zagłębie bez swoich liderek Joanny Obrusiewicz, Klaudii Pielesz czy Karoliny Semeniuk-Olchawy nie jest w optymalnej formie. Jednak Zagłębie to Zagłębie i każdy mecz jest niezwykle trudny.
- Mimo, że nie ma czołowych zawodniczek, są te które chcą pokazać, że potrafią zastąpić te dziewczyny. Na pewno nie będzie to mecz z cyklu: „łatwe i przyjemne”. Trzeba będzie postawić mocne warunki i przede wszystkim poprawić skuteczność, która szwankowała w poprzednim spotkaniu.

Małgorzata Stasiak w akcji
Przewaga psychologiczna chyba będzie po waszej stronie. W okresie przygotowawczym dwukrotnie pokonałyście Zagłębie i to bardzo wysoko.
- Liga to liga. Żadna z nas nie podejdzie do meczu, że już go wygrała. Zapominamy o tamtych spotkaniach, bo przecież były to tylko mecze kontrolne, a nie walka o punkty!
Nowy sezon to nowe cele. Włodarze klubu postawili jakieś konkretne cele na sezon 2012/2013?
- Nie tylko zarząd, my same postawiłyśmy sobie konkretny cel. Mamy wspólny jeden cel, aby pewien krążek wrócił do Lublina (uśmiech – dop. red.).
Trener Edward Jankowski w jednym z wywiadów stwierdził, że zespół na tyle dojrzał, by wrócić na mistrzowski tron.
- Z perspektywy czasu też wysuwam taki wniosek. Nasza gra stała się lepsza i mądrzejsza. Już prawie wyeliminowałyśmy proste błędy, które się zdarzały. Chociaż czasem poniesie nas młodzieńcze szaleństwo i fantazja.
W zespole SPR radzisz sobie coraz lepiej, to samo w reprezentacji Polski. Nadchodzi czas Małgorzaty Stasiak?
- Ciężko powiedzieć, tylko parkiet zweryfikuje czy nadszedł ten czas.
Czy z perspektywy czasu, nie żałujesz przejścia do SPR? Zadomowiłaś się w Lublinie?
- Do tej pory nie żałowałam żadnej decyzji podjętej odnośnie przebiegu mojej kariery. Tak jest w przypadku przejścia do Lublina. W tym mieście czuje się, raczej czujemy się dobrze, bo przecież nie jestem tu sama. Jest ze mną mąż, który też miał duży wpływ o przenosinach ze Śląska na Lubelszczyznę.
Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.
Rozmawiał Marcin Burek





