LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Swoje chwalimy, cudze poznajmy...

news-big

 

Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas nie tylko w naszym kraju. Zapraszamy was do podroży przez świąteczne tradycje w Chorwacji oraz Danii. W roli przewodniczek wystapiły nasze "perełki" Vala, Gabi oraz Mia.

Dziewczyny, w Polsce 24 grudnia siadamy do wigilijnych stołów. Jak to wygląda w waszych krajach?

Valentina Blažević – U nas 24 grudnia jest tradycyjnym dniem ubierania choinki. Oczywiście, są rodziny, które robią to wcześniej, ale generalnie drzewko dekorujemy właśnie w wigilię, a stołowanie zaczyna się 25 grudnia. Chodzimy też na mszę o północy, którą w Polsce nazywacie pasterką, a u nas jest to „polnoćka”.

Mia Møldrup: W Danii do stołu siadamy 24 grudnia, nie ma żadnych odstępstw, to święto najbliższej rodziny, więc każdy musi być wtedy w domu. Choinkę zwykle ubieramy dzień wcześniej, przynajmniej tak jest u mnie.

Gabrijela Bešen: W Chorwacji, tak jak mówiła Vala, nie mamy takiej polskiej wigilii, 24 grudnia jest za to podobnie jak u was dniem postu, więc jemy potrawy rybno-warzywne. Króluje ryba bakalar (dorsz atlantycki – przyp.red.), choć nie wszystkim odpowiada jej zapach. Wcześniej oczywiście trzeba ubrać choinkę i posprzątać w domu.

Vala: Z potraw wymieniłabym jeszcze „sarmę”, mięso zawinięte w liście kiszonej kapusty, ale to oczywiście już 25 grudnia, kiedy nie obowiązuje post.

Mówisz o gołąbkach!

Mia: U nas jemy mięso 24 grudnia, chociażby kaczkę czy wieprzowinę. Ciekawą tradycją w Danii jest wieczorny taniec wokół choinki. Śpiewamy kolędy, a przy ostatniej z nich rozpoczynamy pochód wewnątrz i na zewnątrz domu, trzymając się za ręce. Kiedy pada śnieg to wychodzenie z domu nie jest może bardzo praktyczne, ale atmosfera jest wspaniała.

Gabrijela: Spotykacie inne rodziny tańczące wtedy wokół swoich domów? (śmiech)

Mia: Zwykle nie, bo nie ma ustalonej ściśle pory tańczącego pochodu, poza tym to nie tak, że spędzamy tak dużo czasu na zewnątrz.

Valentina: Ja to bym chętnie stała w oknie i oglądała wszystko z bliska.

Mia: Jeśli są dzieci w rodzinie, ktoś przebiera się za świętego Mikołaja i wręcza prezenty. Wieczór to właśnie czas rozpakowywania i oglądania podarunków.

Gabi podobno nadal wierzy w świętego Mikołaja.

Gabi: Oczywiście, to wręcz obowiązek, bo w mojej rodzinie jest dużo dzieci.

Co robicie 25 i 26 grudnia w Danii?

Mia: 25,26, a nawet 27 grudnia to zwyczajowe dni odwiedzin dalszych krewnych. Nie ma to już tak podniosłego charakteru jak wigilia, spotykamy się wcześniej, już od 13.00, na stole może pojawić się alkohol, ale nie przesadzamy z jego konsumpcją.

To nie jest ani pierwszy ani drugi wasz zagraniczny sezon, zatem logiczne jest pytanie, czy zdarzyło wam się kiedyś spędzić święta daleko od domu.

Gabi: Spędziłam Boże Narodzenie w 2017 w Polsce, na całe szczęście nie sama, bo przyjechał do mnie chłopak, ale generalnie chcę być wtedy w Chorwacji, z najbliższymi.

Vala: Ja bym do domu pojechała nawet na jeden dzień, bo nie wyobrażam sobie świąt poza ojczyzną. Kocham ten czas, więc jeśli nie wrócę w grudniu do Lublina, możecie uznać, że postanowiłam świętować cały rok, a ty będziesz mógł jako pierwszy dziennikarz upublicznić tę informację, wstawiając ten fragment rozmowy (śmiech).

Mia: Mieszkałam we Francji, w Niemczech, teraz jestem w Polsce, ale zawsze na święta udawało mi się wrócić do domu, bo to czas dla najbliższych.

Znacie jakieś polskie tradycje świąteczne?

Mia: Z tego co zauważyłam, mówicie wesołych świąt także na Wielkanoc, nie macie osobnego życzenia.

Gabi: W sobotę mieliśmy klubową wigilię z udziałem księdza, więc po części mogłyśmy poczuć, czym jest dla was ten okres.

Vala: Tak, to była moja pierwsza tego typu wigilia w Polsce, gdzie mogłam podzielić się opłatkiem, myślę, że to bardzo ładna tradycja, ale nasze kraje są dość podobne do siebie.

Czy poza okresem Bożego Narodzenia jest jakiś dzień, w którym dajecie sobie prezenty?

Mia: W Danii nie przychodzi mi do głowy żaden inny dzień. Nie ma takich mikołajek 6 grudnia jak w Polsce.

Vala: A my akurat wtedy wręczamy sobie jakieś upominki.

Gabi: U mnie rodzinie do tej pory to mama kupowała wszystkim prezenty, podpisane „od świętego Mikołaja”, ale w tym roku zrobiliśmy losowanie, a mnie trafiła się jedna z sióstr. Podarunki to zresztą nasza tradycja, u nas nawet na Wielkanoc dajemy sobie czekoladowe zające.

 Jak się mówi wesołych świąt w waszych językach?

Vala: Sretan Božić, co znaczy właśnie wesołych świąt Bożego Narodzenia.

Mia: Glædelig Jul, znaczenie jest takie same.

Świętujcie z najbliższymi i wracajcie szybko do Lublina. Vala, Ty też

 

Powrót do aktualności