Aktualności
Sylwia Matuszczyk-Bulik w nowej roli. Zasłużona obrotowa włączona w struktury MKS Lublin S.A.
Nasza zawodniczka nie żegna się jeszcze z boiskiem. Od początku lipca pełni jednak też funkcję menedżera ds. sponsoringu. – Z dnia na dzień czuję się w nowej roli coraz lepiej – przyznaje Sylwia Matuszczyk-Bulik.
Twoja rola z końcem ubiegłego sezonu nieco się zmieniła. Czym obecnie się zajmujesz w klubie?
Przez lata walczyłam o zwycięstwa na boisku. Teraz moja rola się zmienia i będę walczyć o rozwój klubu także poza parkietem. Zostałam menedżerem do spraw sponsoringu. Jako zawodniczka wiem, jak ważny jest to element profesjonalnego sportu. Klub nie mógłby funkcjonować bez sponsorów. Moją kolejną misją jest więc tworzenie współprac, które przyniosą korzyści zarówno sponsorom, jak i naszej drużynie.
Możemy ten ruch nazwać kontynuacją polityki lubelskiego MKS-u, w ramach której biało-zieloni stawiają na sportowe twarze także w klubowej administracji?
Dokładnie tak. Jestem kolejną zawodniczką, która będzie zajmować się kontaktami ze sponsorami. Wiceprezes Sabina Włodek i Dyrektor Sportowy Monika Marzec to twarze tego klubu od lat i jeszcze lepsze przykłady tej polityki. Cieszę się, że klub chce się utożsamiać z zawodniczkami, które przez lata na Globusie budowały legendę biało-zielonych.
Przejście z boiska do biura to trudny proces?
To zupełnie inna praca, ale nie brakuje jej elementów wspólnych. Zjadłyśmy zęby na piłce ręcznej i myślę, że wiele z tych rzeczy, które boisko nauczyło nas przez lata, możemy wprowadzić w struktury klubu. Piłka ręczna to sport, który uczy determinacji, odpowiedzialności i pracy zespołowej, a są to elementy istotne także w pracy dla klubu poza boiskiem.
Jak się czujesz w tej nowej roli?
Szczerze mówiąc, jeszcze w to wszystko wchodzę. W cały ten menagementowy biznes. Z dnia na dzień czuję się w tym coraz lepiej. Mam nadzieję, że już za moment będę się tutaj czuła, jak ryba w wodzie. Tak, jak na boisku. Jestem bardzo otwartą osobą. Lubię rozmawiać z ludźmi, lubię ich słuchać i wierzę, że właśnie te cechy pozwolą mi dopracować mój model współpracy z obecnymi i przyszłymi partnerami klubu. Już z tego miejsca komunikuję, że jeśli ktoś chciałby rozpocząć współpracę z MKS-em to zapraszam do kontaktu.
Nie rezygnujesz jednak z roli zawodniczki.
W tym sezonie będę łączyła te dwie funkcje. W roli zawodniczki kibice będą mnie oglądać zdecydowanie rzadziej, niż wcześniej. Będę wspomagać zespół, gdy będzie mnie potrzebował. Moją główną rolą będzie teraz praca praca w klubie. Nie przechodzę jednak jeszcze na sportową emeryturę. Mam zamiar trochę z dziewczynami potrenować, a może nawet pomóc na boisku w meczach o stawkę. Jestem już teraz jednak zawodniczką dodatkową, której rolą jest pogłębienie składu.
Obecnie nie trenujesz z zespołem. Jak wygląda twoja sytuacja zdrowotna?
Dziękuję, już lepiej. Korzystając z okazji, uspokajam wszystkich zainteresowanych – nie mam kontuzji. Moja nieobecność na początku okresu przygotowawczego nie wynika z urazów związanych z uprawianiem sportu. Myślę, że już niebawem wznowię treningi z dziewczynami i bardzo na to czekam.
Od lat jesteś jedną z najlepszych kołowych w kraju. Możemy być spokojni o obsadzenie tej pozycji w naszym zespole?
Pozycja obrotowej jest w Lublinie naprawdę bardzo mocno obsadzona. Asia Andruszak od wielu lat udowadnia, że jest topową zawodniczką na swoje pozycji w lidze. Natalia Pankowska jest jeszcze młoda i cały czas się uczy. Ten zeszły sezon w KRASOŃ MKS Piotrcovii dał jej bardzo dużo. Zaczęła zaliczać solidne występy, co zaowocowało powołaniem do reprezentacji Polski. Tam też pokazała się z bardzo dobrej strony. Myślę więc, że mamy dwie bardzo dobre obrotowe i wierzę, że będzie to miało swoje przełożenie na boisko.
Przedsezonowe zmiany nie tylko u ciebie i w naszym klubie, ale też w całej lidze. Sądzisz, że najbliższy sezon może być jeszcze bardziej zacięty od poprzedniego?
Już ubiegła kampania była bardzo interesująca. Po trzech kwadransach ostatniego meczu sezonu, to my byłyśmy mistrzyniami Polski. Wszystko rozstrzygnęło się w końcówce ostatniego spotkania. Trudno będzie to przebić, ale przede wszystkim mam nadzieję, że będzie to sezon, w którym odzyskamy tytuł mistrzowski. Nieco mniej dramaturgi przyniosła walka o brązowy medal, bo Piotrcovia już wcześniej go sobie zapewniła. W tym roku mogą te siły się wyrównać. Nie próżnowaliśmy na rynku transferowym, ale też trzeba przyznać, że wiele klubów dokonało ciekawych wzmocnień. Sezon zapowiada się więc ciekawie i pozostaje nam jedynie liczyć na dobre mecze, no i oczywiście zwycięstwa PGE MKS El-Volt Lublin.
Twoim zdaniem pozycja ORLEN Superligi Kobiet w Europie rośnie?
Myślę, że tak. To widać na przykładzie naszego klubu. Dołączyła do nas zawodniczka z Danii. Parę lat temu trudno było sobie wyobrazić, by takie piłkarki chętnie przenosiły się do naszej Superligi. Wiele dziewczyn z teoretycznie mocniejszych lig, jak np. rumuńska, wraca do Polski. Do nas wróciła Dagmara Nocuń, ale takich przykładów w całej lidze jest więcej. Zawodniczki widzą, że ORLEN Superliga Kobiet się rozwija. Poziom się podnosi. Mam nadzieję, że w niedługim czasie uda się nam zbudować silną ligę. Chciałabym, aby najlepsze zawodniczki w kraju nie musiały wyjeżdżać, a klasowe piłkarki z innych krajów przyjeżdżały do Polski. Dzięki temu wszyscy moglibyśmy cieszyć się sukcesami na arenie europejskiej i mocną reprezentacją.
Rozwój lubelskiego klubu widoczny jest gołym okiem. Nie da się jednak ukryć, że MKS już długo czeka na trofeum. Najbliższa szansa na przełamanie już pod koniec sierpnia. Dużo się mówi w klubie o Superpucharze Polski?
Skupiamy się na sprawach bieżących. Teraz istotne jest przygotowanie motoryczne i fizyczne. Trwa okres, w którym trzeba zbudować bazę. Bazę, która ma starczyć na cały sezon. Na razie nasza uwaga skupia się na tym, żeby jak najlepiej przygotować się do sezonu. Istotne jest też wkomponowanie do drużyny nowych zawodniczek. Zmian personalnych było sporo, więc jest to nie lada wyzwanie. Przed nami gry sparingowe, które pozwolą trenerom analizować, co trzeba jeszcze poprawić. Wierzę, że zespół będzie gotowy, by 29 sierpnia powalczyć o pierwsze w tym sezonie trofeum. W klubie rozmawiamy jednak przede wszystkim o jak najlepszym przygotowaniu zespołu, a nie o samych pucharach.
Wspomniałaś o zmianach w drużynie PGE MKS El-Volt Lublin. Odnosząc się do twojej nowej roli, spytam o zmiany w drużynie MKS Business Family. Tam też szykują się roszady?
MBF to modelowo rozwijany projekt. Cały czas idziemy do przodu. Chcemy wciąż się rozwijać i nasza rodzina wciąż się powiększa. Stąd też moja obecność tutaj. Wymiana sponsorów w jakimś zakresie na pewno nastąpi. To normalna kolej rzeczy. Podobnie, jak w sporcie. Jedni zostają, inni odchodzą, a w ich miejsce przychodzą kolejni. Siłą MKS Business Family jest jednak społeczność, którą udało się zbudować wokół klubu. Nasi partnerzy widzą realne korzyści z funkcjonowania w jej ramach. Nie mówię tutaj tylko o lokowaniu firmowych logotypów, czy kwestiach wizerunkowych. MBF to fantastyczni ludzie, reprezentujący różne branże, którzy nawiązują ze sobą współprace i świadczą wzajemne usługi. To nie tylko grupa firm sponsorujących klub sportowy, ale rozbudowany ekosystem, który stoi na solidnych fundamentach. Ja mam nadzieję dokładać do niego kolejne cegiełki.
Dużą siłą MKS Business Family jest dywersyfikacja. Są jeszcze na lubelskim rynku branże niezagospodarowane w ramach siatki sponsorów lubelskiego MKS-u?
Zróżnicowanie jeżeli chodzi o naszych sponsorów jest na pewno bardzo duże. Dalej jednak widzimy luki w różnych branżach i chcemy je wypełnić. Jestem pewna, że to, jak klub teraz funkcjonuje i to, jak wygląda marketingowo, będzie przyciągało te branże, które są wciąż przez nas niezagospodarowane. Chcę, by liczba sponsorów wciąż rosła i co za tym idzie, rosły też profity dla naszych partnerów, które wynikają z funkcjonowania w ramach tej wyjątkowej społeczności.





