Aktualności
Sylwia Matuszczyk: Grać dla takich kibiców to spełnienie marzeń

Zapraszamy do lektury rozmowy z Sylwią Matuszczyk, która opowiedziała m.in. o radości z obrony tytułu, wyzwaniach stojących przed reprezentacją Polski oraz lubelskich kibicach.
Który to już złoty medal w barwach MKS Perła Lublin zdobyłaś w miniony wtorek?
To drugie mistrzostwo Polski w mojej karierze i mam nadzieję, że nie ostatnie. Oczywiście, gdyby dołożyć do tego jeszcze zwycięstwa w Pucharze Polski oraz Challenge Cup, to mam na koncie więcej trofeów zdobytych w biało-zielonych barwach, ale liczę na kolejne.
Co prawda, pozostał wam jeszcze wyjazdowy mecz Metraco Zagłębiem Lubin, ale można się już pokusić o podsumowanie sezonu. Jak go oceniasz?
Myślę, że cel został osiągnięty, bo obrona mistrzowskiego tytułu była naszym głównym założeniem na obecne rozgrywki. Naprawdę bardzo się cieszymy, że przed ostatnim, trudnym spotkaniem w Lubinie zdobyłyśmy to mistrzostwo. Gdybyśmy przegrały ze Startem Elbląg u siebie, to z Zagłębiem czekałoby nas niezwykle zacięte widowisko, w którym na parkiecie nie zabrakłoby pewnie nawet krwi. Dlatego super, że mogłyśmy świętować obronę tytułu wcześniej.
Rozgrywki nie były dla was łatwe, ale najważniejsze jest ich szczęśliwe zakończenie?
To na pewno był dużo cięższy sezon niż poprzedni. Początek był w naszym wykonaniu trochę niemrawy, ale w pewnym momencie zaczęło to fajnie wyglądać i ten nasz pociąg się rozpędził. Chapeau bas dla każdej dziewczyny, bo wszystkie dołożyłyśmy jakąś cegiełkę w osiągnięciu tego sukcesu. Przy okazji, chciałabym podziękować lubelskim kibicom, którzy naprawdę są nieocenieni i atmosfera jaką tworzą na trybunach, to jest coś pięknego. Grać dla takich fanów to spełnienie marzeń.
Możecie powoli myśleć już o meczach reprezentacji Polski, bo sześć z was niedługo po potyczce w Lubinie pojedzie na zgrupowanie kadry. Niedawno miałaś problemy ze stopą, ale wystąpiłaś w meczu ze Startem. Jak więc wygląda twoja sytuacja zdrowotna?
Niestety, pechowo przed meczem z KPR Gminy Kobierzyce naderwałam mięsień w stopie, ale ze Startem Elbląg nie było zmiłuj się. Są mecze, kiedy trzeba zagryźć zęby i pomóc drużynie. Uprawiamy taki, a nie inny sport i nie jesteśmy baletnicami. Mam nadzieję, że trochę odpoczynku oraz zabiegi fizjoterapeutyczne sprawią, że stopa wydobrzeje i będę mogła z orzełkiem na piersi reprezentować nasz kraj. Chcę pomóc w pokonaniu Serbii i wywalczyć awans na mistrzostwa świata.





