LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Sylwia Matuszczyk: Musimy pokazać naszą siłę

news-big

 

W 25. kolejce sezonu 2018/19, piłkarki MKS Perła Lublin wygrały na wyjeździe z KPR Gminy Kobierzyce 23:16. O podsumowanie tego spotkania poprosiliśmy Sylwię Matuszczyk, która była w sobotę najskuteczniejszą szczypiornistką w drużynie biało-zielonych.

- Najważniejsze są trzy punkty, bo na pewno teraz każdy kolejny mecz będzie na styku i nie przewidujemy łatwych spotkań - przyznaje popularna "Syla". - Zanotowałyśmy fajny początek drugiej połowy, bo wtedy odskoczyłyśmy rywalkom, a nasza gra wyglądała naprawdę dobrze i mogła się podobać. Mam nadzieję, że w najbliższych kolejkach będzie podobnie, ponieważ ważne jest dla nas to, by nie dopuszczać do nerwowych końcówek - dodaje.

Już w najbliższą środę nasza drużyna zmierzy się w Elblągu z tamtejszym Startem. Poprzednia konfrontacja na parkiecie tego rywala zakończyła się porażką lublinianek 20:21. - Chcemy się zrehabilitować, bo ostatni mecz w elbląskiej hali był w naszym wykonaniu słaby. To dodatkowy bodziec, by teraz zagrać jeszcze lepiej i bardziej się zmotywować. Wiemy jednak, że przed nami trudne spotkanie, gdyż Start gra w ostatnich tygodniach bardzo dobrze. Niedawno oglądałam jedno z ich spotkań i naprawdę fajnie się w nim prezentowały. One na pewno mają patenty na nerwowe końcówki i pokazały to w starciu z nami czy z Energą AZS Koszalin. Główną siłą elbląskiego zespołu jest kolektyw. W każdym meczu któraś z zawodniczek potrafi wziąć na siebie ciężar gry. W dodatku, prezentują mocną, ofensywną obronę. Dlatego musimy pokazać naszą siłę i że jesteśmy najlepsze w Polsce - podkreśla Matuszczyk.

Nasza obrotowa miała w ostatnim czasie trochę problemów ze zdrowiem, ale przyznaje, że jej stopa ma się coraz lepiej. - Może nie jest jeszcze idealnie, ale wszystko jest na dobrej drodze, bym w końcu poznała smak gry bez jakiegokolwiek bólu. Mam nadzieję, że uda mi się to jeszcze w trakcie tego sezonu (śmiech). Mój pierwszy trener mawiał, że jak coś boli, to znaczy, że rośnie, więc tego się trzymam. Wybrałam taką dyscyplinę sportu, w której ból jest normalną sprawą. Najważniejsze, że nie odczuwam już bólu, który praktycznie uniemożliwiał mi trenowanie, tak jak to było wcześniej. Cóż, nie ma co się mazać, trzeba po prostu grać - kończy Sylwia.

Powrót do aktualności