Aktualności
Sylwia Matuszczyk: Oby to było światełko w tunelu

We wtorkowy wieczór MKS Perła Lublin wygrał na wyjeździe z KPR Jelenia Góra 33:16. Po zakończeniu spotkania nasze zawodniczki nie ukrywały radości z tak zdecydowanego zwycięstwa. - Cieszymy się, że po przegranym starciu z Metraco Zagłębiem Lubin miałysmy szansę się odbudować - przyznaje Sylwia Matuszczyk, obrotowa biało-zielonych. - Jeszcze bardziej cieszymy się z tego, że odniosłyśmy tak okazałe zwycięstwo, bo potrzebne nam było takie przełamanie się po nieudanym spotkaniu w Lubinie. Mamy nadzieje, że z każdym meczem nasza gra będzie wyglądała coraz lepiej. Oby to było światełko w tunelu, po którym ten pociąg ruszy pełną parą - dodaje.
W konfrontacji z KPR nie zabrakło ostrej gry. Dość powiedzieć, że ekipa z Jeleniej Góry zanotowała aż 16 minut kar. Jak na agresywną postawę rywalek zareagowały mistrzynie Polski? - Tak niestety jest, że im słabszy przeciwnik, tym bardziej próbuje nadrabiać walecznością i charakterem. Tak to właśnie wyglądało ze strony jeleniogórzanek, które próbowały się mocno postawić w obronie. Jednak warunki fizyczne przemawiały za nami. Sędziowie nie pozwolili na tak ostrą grę, bo trzeba przyznać, że niektóre z fauli rywalek stwarzały bardzo duże niebezpieczeństwo. Walki wręcz też nie brakowało, o czym przekonała się Patrycja Królikowska, która w jednym ze starć złamała nos - wyznaje Matuszczyk.
Nasza obrotowa podkreśla również, że lubelski zespół jest już myślami przy nadchodzącej potyczce z E.S. Besancon Feminin w III rundzie kwalifikacji Pucharu EHF. - Zawsze koncentruję się na kazdym kolejnym meczu i staram się nie wybiegać daleko w przyszłość, bo moim celem jest zagrać jak najlepiej w najbliższym spotkaniu. Pocieszyłyśmy się chwilę w szatni i autokarze, ale rozdział pod nazwą "KPR Jelenia Góra" jest już zamknięty i teraz skupiamy się na Francuzkach. W sobotę bardzo liczymy na wsparcie naszych kibiców - kończy popularna "Syla".





