LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Thriller dla Startu; pierwsza porażka w sezonie

news-big

 

MKS Perła Lublin poniósł w Elblągu pierwszą porażkę w tym sezonie. Kram Start  nadspodziewanie łatwo wypracował sobie przewagę, a potem - nawet gdy nasze zawodniczki odrobiły straty - z zimną krwią zadał ciosy nokautujące naszą drużynę. Gospodynie zwyciężyły 28:25, a przyjezdne muszą o tym spotkaniu jak najszybciej zapomnieć.

Tylko w jedenastoosobowym zestawieniu przyjechały do Elbląga piłkarki ręczne MKS Perła Lublin. Trener Robert Lis miał do swej dyspozycji jedynie osiem zawodniczek z pola, zatem możliwości roszad były ograniczone praktycznie do minimum. Ani skrzydłowe, ani kołowa Joanna Drabik nie miały nawet jednej zmienniczki, przyzwyczajonej do gry na tej pozycji.

Spotkanie w Elblągu, które nie zgromadziło tłumów na trybunach, zaszczycił swą obecnością selekcjoner Leszek Krowicki, dzień wcześniej obserwujący ligową konfrontację UKS PCM Kościerzyna – KPR Jelenia Góra.  Warto też przypomnieć, że dla dziewiętnastokrotnych mistrzyń Polski spotkanie z Kram Startem było dopiero pierwszą konfrontacją tej jesieni z drużyną, która w bieżącym sezonie walczyć będzie o medale, a nie o utrzymanie.

Smaczku rywalizacji dodawała osoba Katarzyny Kozimur, nowej piłkarki Elbląga, która poprzednie cztery sezony występowała w Lublinie. To właśnie popularna „Maślak” doprowadziła do pierwszego bramkowego remisu tego dnia, wyrównując stan zawodów po golu otwarcia Marty Gęgi. Co jeszcze warto napisać o początkowej fazie meczu? Kapitalnie zaczęła Kinga Achruk, zaliczając blok po rzucie Sylwii Lisewskiej, a potem popisując się dwoma filmowymi asystami do Joanny Drabik. Mało? Dodajmy wywalczonego karnego po slalomie przez boisko i gola z 11 minuty, który wygrałby klasyfikację na trafienie kolejki, a w poniedziałek oznaczał pierwsze prowadzenie przyjezdnych (5:6).

To jednak Start po dwóch bramkach Aleksandry Jędrzejczyk zamknął pierwszy kwadransach przy stanie 9:7, a jak się potem okazało, to był dopiero początek dobrych wieści dla brązowych medalistek ubiegłego sezonu. Gdy w 17.minucie bomba Lisewskiej wyprowadziła miejscowe na +3, o czas poprosił trener Robert Lis, który niedługo wcześniej dokonał zmiany między słupkami. Reprymenda nie przyniosła natychmiastowego skutku. Niewykorzystany karny przez Gęgę przy skutecznej ripoście aktywnej Lisewskiej oznaczały niebezpieczny już wynik 12:8. Ba, przy stanie 13:8, trener MKS wziął w dłoń zieloną kartkę ze znakiem T2, ale z niej nie skorzystał. W 21.minucie po pięknym rzucie Patrycji Swierżewskiej przewaga miejscowych wynosiła aż sześć oczek. Napisać, że była zasłużona, nie było niestety najmniejszą przesadą. Duża w tym zasługa doświadczonej Sołomiji Szywerskej i aktywności rezerwowych Startu, z Hanną Jaszczuk na czele. Nasza drużyna do przerwy straciła tyle bramek, ile w tym sezonie traciła przez całe spotkania z drużynami z dołu tabeli. Wynik po dwóch kwadransach zawodów nie był jednak dramatyczny, choć szkoda pocisku Kingi Achruk z ostatnich sekund przed zmianą stron, który prawie rozbił poprzeczkę zespołu gospodyń.

Co zatem powiedzieć o grze lublinianek w przewadze po wykluczeniu Kozimur? Znów było obijanie drewna bramki rywalek, a także niechlubna strata gola po rzucie Jędrzejczyk. Start nadal miał dość bezpieczną przewagę, zaś bombardierka Lisewska  w 35. minucie zanotowała już swoje ósme trafienie. Wydawało się, że druga kara indywidualna dla naszej byłej rozgrywającej da MKS szansę odrobić sporą część strat. Cóż jednak z tego, skoro miejscowe dzielnie przetrwały grę w podwójnym osłabieniu, a już w pełnym zestawieniu wróciły na pewne +5?

W 42.minucie doświadczona Małgorzata Rola nie wykorzystała niestety karnego i naprawdę trudno było w tej fazie zawodów szukać jakiejś iskierki nadziei na zdobycz punktową na trudnym terenie. Tymczasem już trzy minuty później Dagmara Nocuń miała w kontrze piłkę na 20:22. Niewykorzystaną. Po stronie miejscowych w ważnym momencie z rzutem włączyła  się Katarzyna Kozimur, jednak potem miejscowe wpadły w kryzys. Dwa błędy chwalonej wcześniej Jaszczuk przyniosły doskonałe okazje do odrobienia strat.

Mecz stał się wojną nerwów, zaś to co nie udało się Roli, powiodło się Marcie Gędze, która trafiła i zmniejszyła straty do stanu 23:24 (53’). Minęło 60 sekund i mieliśmy już remis. Joanna Drabik z zimną krwią wykorzystała okazję strzelecką na szóstym metrze. Mecz można było zaczynać od nowa.  Niestety, aktywna Aleksandra Rosiak w kluczowym momencie rywalizacji dwukrotnie nie zakończyła skutecznie prób rzutowych z 9 metra i tak oto w ostatnią minutę widowiska Start wchodził przy stanie 26:25.  Najlepsza na boisku Lisewska podwyższyła z karnego na 27:25, a wynik spotkania ustaliła po kontrze Magda Balsam

Z Elbląga Michał Pomorski

KRAM Start Elbląg – MKS Perła Lublin 28:25 (17:13)
Start: Szywerska, Powaga- Lisewska 10, Jędrzejczyk 4, Waga 4, Kozimur 3, Jaszczuk 2, Balsam 2, Dorsz 2, Świerżewska 1, Szynkaruk, Kwiecińska.
MKS: Bešen, Gawlik – Rosiak 6, Rola 6, Drabik 5, Gęga 3, Achruk 2, Nocuń 2, Repelewska 1, Nestsiaruk.
Sędziowali: Grzegorz Młyński (Zwoleń) i Rafał Puszkarski (Legionowo)

Powrót do aktualności