Aktualności
To było fajne przetarcie przed walką o Champions League

Mamy bardzo pracowity okres przygotowawczy, czeka nas jeszcze wiele sparingów. Ale my nadrabiamy straty w stosunku do tych zespołów, które rozpoczęły przygotowania wcześniej. Jestem spokojna o zdrowie drużyny, bo dziewczyny zostały dobrze przygotowane na obozach w Białej i Kielcach - mówi Sabina Włodek, trener MKS Selgros w wywiadzie dla mks.lublin.pl.
Trzy przegrane na turnieju w Michalovcach nie jest chyba kwestią, która może komukolwiek spędzać sen z powiek? To dopiero pierwsze poważniejsze granie naszej drużyny przed nowym sezonem...
Dokładnie. Najbardziej wciąż nam zależy na ogrywaniu się. Jedyne, czego żałuję to fakt, że ten turniej nie odbył się w późniejszym okresie. Musimy się jednak dostosowywać do zaproszeń od innych drużyn. To były nasze pierwsze sparingi na serio, wcześniej graliśmy jedynie mecze „treningowe” z zespołami, które są od nas słabsze. Tutaj przyszło nam się mierzyć z ekipami, które tak jak my, chcą zaistnieć w Europie. Fajny turniej, fajne przetarcie przed eliminacjami do Champions League. Mamy pięć nowych dziewczyn, cały czas sprawdzamy i patrzymy co nie funkcjonuje i jakie układy najlepiej się sprawdzają.
To były w Pani mniemaniu rywale na europejskim poziomie? Można ich w jakiś sposób porównać do tych ekip, które los przydzielił nam w elimacjach LM?
Michalovce są w świetnej dyspozycji, ale Iuventa ma za sobą znacznie więcej gry. To był już trzeci jej turniej. Rosyjski zespół był nieco osłabiony, bo część jego zawodniczek jest na igrzyskach. Ich skład wciąż jednak był mocny. Co do Węgierek z kolei, to jest to beniaminek tamtejszej ekstraklasy, ale beniaminek z dużymi ambicjami.
Spodziewam się raczej dyplomatycznej odpowiedzi, ale mimo wszystko zapytam: kogo wyróżniłaby Pani za ten turniej wśród naszych dziewczyn? Zarówno spośród tych nowych zawodniczek, jak i tych starszych?
Faktycznie nie jest to pytanie, na które chciałabym odpowiadać (śmiech). Tak poważnie; pamiętajmy, że grały wszystkie dziewczyny, bez względu na dyspozycję, bo nie o wynik nam chodziło. Bardzo dobrze prezentowała się Ola Rosiak, ale generalnie pozytywnie oceniam każdą zawodniczkę, która pojawiła się na boisku.
Nie jest Pani pierwszą, która chwali za ten turniej Olę. Docenili ją też organizatorzy, choć za aspekt pozasportowy. Ola została wybrana przez nich Miss Turnieju...
Tak, to była bardzo miła niespodzianka z ich strony. Z tego co wiem, oni co roku urządzają taki konkurs. Nie mieliśmy o nim jednak pojęcia. Ale to bardzo sympatyczna sprawa.
Kontynuując kwestię nowych zawodniczek. Czy ten turniej i dotychczasowe dwa obozy to wystarczająca próbka do poddania ich pierwszej poważnej ocenie?
Nie, to nie ta pora, nie ten czas. Mamy przed sobą jeszcze trochę przedsezonowego grania. Najpierw turniej w Elblągu, potem mecze w Lublinie. Spokojnie.
A pro pos' Elbląga. Ciężko w ogóle Panią „złapać” na rozmowę, bo ostatnie tygodnie to istna wędrówka w Waszym wykonaniu. Najpierw obóz w Kielcach, prosto stamtąd wyjazd na Słowację, powrót dosłownie na moment do Lublina i kolejna dalsza podróż do Elbląga...
Tak to się ułożyło. Na kolejny turniej wyjeżdżamy już w piątek rano i tego samego dnia gramy aż dwa mecze. W sobotę to samo. Mamy dużo spotkań, bo trzeba złapać rytm meczowy na początek sezonu. Część zespołów rozpoczęła sparingi wcześniej, my teraz to nadrabiamy.
Nie ma obawy o zdrowie i kontuzje przy takim natężeniu spotkań?
Nie. Po to miałyśmy takie, a nie inne obozy w Białej Podlaskiej i Kielcach, żeby teraz móc tyle grać. Jestem spokojna o dyspozycję dziewczyn, są dobrze przygotowane.





