Aktualności
Trzy mecze do końca roku. Na początek wyjazd do Elbląga
PGE MKS El-Volt Lublin wraca do gry po miesiącu przerwy. Lubelskie szczypiornistki jeszcze w grudniu rozegrają trzy mecze ligowe. Najpierw czeka je wyjazdowe starcie z Energa Startem Elbląg.
Reprezentacyjna przerwa w rozgrywkach ORLEN Superligi Kobiet dobiegła końca. Reprezentacja Polski z Pauliną Wdowiak i Aleksandrą Rosiak w składzie zajęła 11. miejsce na Mistrzostwach Świata w piłce ręcznej kobiet 2025. Złoto zgarnęła kadra Norwegii. Lublinianki w czasie trwania czempionatu globu przygotowywały się do kolejnej części sezonu. 15 grudnia do zespołu dołączyły uczestniczki międzynarodowego turnieju, czyli wspomniane wyżej reprezentantki Polski oraz skrzydłowa narodowej kadry Serbii, Sanja Radosavljević. Czas na powrót do ligowej rzeczywistości.
- Za nami czas ciężkich treningów. Mogliśmy ten okres solidnie przepracować. Minusem jest to, że nie byliśmy w pełnym składzie. Plusem jest natomiast fakt, że jesteśmy wszyscy zdrowi. Jedynie Asia Andruszak jest obecnie poza składem, bo przechodzi rehabilitację. Dziewczyny ze zgrupowań reprezentacyjnych wróciły zdrowe. Julia Pietras pracuje już z nami na pełnych obrotach. Na pewno zobaczymy ją na parkiecie – zapewnia trener PGE MKS-u El-Volt Lublin, Paweł Tetelewski.
- Cieszy to, że wracamy do tego grania, bo to jest sól tego sportu. Treningi treningami, ale najważniejsze jest granie o punkty. Wszyscy za tym się stęskniliśmy. Przed nami okres dosyć częstego grania. Jeśli tylko zdrowie będzie dopisywało, to myślę, że będzie wszystko dobrze – tłumaczy szkoleniowiec. - Przez ten okres ciężej popracowałyśmy, więc fizycznie podtrzymałyśmy się, a nawet poszłyśmy krok do przodu. Taki czas jest w każdym sezonie, więc nie jest to dla nas nic nowego. Ten pierwszy mecz wiąże się na pewno z pewnymi niewiadomymi, ale myślę, że już po pierwszych minutach poczujemy się razem na boisku i nie wpłynie to negatywnie na naszą grę – dodaje skrzydłowa biało-zielonych, Daria Szynkaruk.
Przerwa w rozgrywkach miała swoje plusy. Zauważa je Sylwia Matuszczyk, która miała nieco więcej czasu, by wrócić do optymalnej formy. - Miałam wcześniej kontuzję, więc ten ostatni miesiąc to był idealny czas dla mnie. Mogłam nadrobić braki fizyczne, które spowodowała przerwa w grze. Dziewczyny trenują na pełnych obciążeniach. Trener teraz będzie miał ból głowy, kogo wybrać do składu. My pokazujemy na treningach, że każda z nas chce być w meczowej „szesnastce”. To trener jednak podejmie decyzje o tym, na który mecz dana zawodniczka będzie potrzebna – zauważa obrotowa wicemistrzyń Polski.
- Za nami trzy tygodnie okresu przygotowawczego. Nie mamy tak wielu reprezentantek, by te przygotowania utrudniły nam absencje. Dysponujemy taką ilością zawodniczek, która pozwoliła nam na przeprowadzenie normalnych treningów i utworzenie dwóch składów. Mam więc nadzieję, że już w środę dziewczyny pokażą to, co potrafimy i że stać nas na dużo – dodaje bramkarka lubelskiego zespołu, Weronika Gawlik.
Jeszcze w 2025 roku szczypiornistki z Lublina rozegrają trzy mecze w ramach rozgrywek ORLEN Superligi Kobiet. W środę 17 grudnia na wyjeździe zmierzą się z Energa Startem Elbląg. W niedzielę 21 grudnia rozegrają ostatni w bieżącym roku mecz przed własną publicznością. Ich rywalem będzie zespół Piłka Ręczna Koszalin. Początek o godzinie 16:00 w lubelskiej hali Globus. Dobiegający do końca rok biało-zielone zamkną wyjazdowym starciem z Sośnicą Gliwice, które zaplanowano na 28 grudnia. Po tym meczu także nie będzie dużo czasu na odpoczynek, bo najprawdopodobniej już 4 stycznia lublinianki podejmą MKS Piotrcovię Piotrków Trybunalski. Obecnie jednak zespół skupia się na meczu z elblążankami.
- Spodziewam się lepszej gry Elbląga niż na początku rozgrywek. To była rewelacja poprzedniego sezonu. Wiem, że stać ten zespół na lepsze granie. Ten miniony okres zawodniczki z Elbląga też mogły przetrenować wspólnie i to na pewno jest dla nich dobra rzecz. Grają ponadto we własnej hali, ale jeśli my myślimy o graniu o najwyższe cele, to musimy przywieźć z Elbląga trzy punkty. Na pewno trzeba do tego meczu podejść z pełną koncentracją i mieć na uwadze to, że jest to zespół, który potrafi grać w piłkę ręczną. Pokazał to w ubiegłym sezonie i na pewno liczy na to, że zacznie się odbudowywać. Mam nadzieję, że zacznie to robić dopiero po naszym meczu – mówi trener Tetelewski.
W obecnym sezonie ORLEN Superligi Kobiet Energa Start Elbląg zwyciężył w tylko trzech z ośmiu rozegranych spotkań. W regulaminowym czasie gry podopieczne Magdaleny Stanulewicz rozprawiły się z TAURON Ruchem Szczypiorno Kalisz oraz ekipą Piłka Ręczna Koszalin. By rozstrzygnąć na swoją korzyść starcie z Sośnicą Gliwice, potrzebowały już jednak rzutów karnych. Obecnie po rozegraniu dziewięciu spotkań plasują się na ósmy miejscu w tabeli, wyprzedzając jedynie zespołu z Kalisza i Gliwic. Elblążanki odpadły też z rozgrywek Pucharu EHF po przegranym dwumeczu z włoskim PDO Jomi Salerno. Warto dodać, że w czasie reprezentacyjnej przerwy Energa Start rozegrał spotkanie kontrolne z Enea MKS-em Gniezno. Gnieźnieńskie „Pszczoły” wygrały ten mecz 39:28.
- Elbląg wygląda obecnie na pewno lepiej niż na początku sezonu. Sparing z Gnieznem wprawdzie przegrały, ale są bardziej w rytmie grania, niż my. Gramy jednak w tym sezonie o inne cele. Naszą przewagę stanowi doświadczenie. Warto też dodać, że w tym roku dużo dziewczyn z naszego zespołu nie pojechało na kadrę, więc stanowiło to dla nas korzyść w tym okresie przygotowań. Trenujemy już komplecie. Prawie wszystkie zawodniczki są zdrowe i jest OK – twierdzi Daria Szynkaruk.
- Elbląg będzie grał u siebie i na pewno będzie to trudne spotkanie. W poprzednim sezonie ten zespół pokazał, że potrafi grać z najlepszymi, jak równy z równym. W tym było gorzej, ale tak to wygląda, gdy ma się w zespole dużo młodych zawodniczek. Ta młodość bywa chimeryczna i to widzimy w tym sezonie. Ciężko tym młodym dziewczynom utrzymywać formę, którą prezentowały w minionych rozgrywkach. Są to jednak bardzo ambitne zawodniczki i myślę, że trenerka Magdalena Stanulewicz dobrze przepracowała z nimi ten miesiąc. Sądzę, że będą próbowały pokazać przed własną publicznością, że ten początek to był falstart i wchodzą teraz na dobre tory – kończy Sylwia Matuszczyk.
Nie tylko zespół z Elbląga ma coś do udowodnienia. PGE MKS El-Volt Lublin plasuje się obecnie dopiero na trzecim miejscu w tabeli ORLEN Superligi Kobiet. Jest jednak zespołem, który rozegrał najmniej spotkań w stawce i w najbliższych dniach ma zamiar nadrobić te straty. Zaległy mecz 9. serii spotkań krajowych rozgrywek: Enea MKS Elbląg – PGE MKS El-Volt Lublin zostanie rozegrany w środę 17 grudnia. Początek o godzinie 18:00.
Wciąż nie wyznaczono terminu zaległego meczu 10. serii spotkań ORLEN Superligi Kobiet: TAURON Ruch Szczypiorno Kalisz – PGE MKS El-Volt Lublin. Wiadomo natomiast, kiedy lublinianki rozegrają ostatni w 2025 roku mecz przed lubelską publicznością. Mecz 11. serii spotkań ligowych: PGE MKS El-Volt Lublin – Piłka Ręczna Koszalin zostanie rozegrany w niedzielę 21 grudnia. Początek o godzinie 16:00 w lubelskiej hali Globus. Transmisje „na żywo” z obu tych spotkań przeprowadzi platforma internetowa EMOCJE.TV.





