Aktualności
Utrzymać zwycięską passę. Wyjazd do Piotrkowa Trybunalskiego
MKS FunFloor Lublin kolejny mecz rozegra na wyjeździe. Lublinianki w Piotrkowie Trybunalskim zagrają z tamtejszą MKS Piotrcovią.
Przed lubliniankami trzeci już mecz w 2025 roku. Jednocześnie będzie to czwarte ligowe starcie biało-zielonych pod wodzą trenera Pawła Tetelewskiego. Tym razem jego podopieczne zagrają na wyjeździe z MKS Piotrcovią Piotrków Trybunalski. To zespół zamykający pierwszą szóstkę ORLEN Superligi Kobiet, który po słabym wejściu w sezon radzi sobie coraz lepiej.
Zawodniczki z Lublina miały okazję się o tym przekonać w pierwszym meczu kontrolnym pod wodzą trenera Tetelewskiego. Zaledwie dwa dni po oficjalnym objęciu drużyny przez nowego szkoleniowca lublinianki rozegrały wyjazdowy sparing z MKS Piotrcovią. Grudniowy mecz kontrolny przegrały. Jak przyznają same zawodniczki, wynik nie był wtedy najbardziej istotnym elementem.
- To był sparing. Tak naprawdę to są mecze, które trochę rządzą się innymi prawami. To był też pierwszy mecz po zmianach w sztabie szkoleniowym. Trener chciał wtedy zobaczyć, jak my funkcjonujemy i jak to wygląda na boisku. Był to więc zupełnie inny mecz, niż ten, który rozegramy w sobotę - zaznacza kapitan drużyny z Lublina, Daria Szynkaruk. - Wiadomo, że mecze o punkty gra się całkiem inaczej. To był nasz taki pierwszy sparingowy test z nowym trenerem. Rozegrałyśmy to spotkanie, by przećwiczyć pewne aspekty. Na pewno nie byłyśmy zadowolone do końca z naszej gry, bo nie wyglądała tak, jakbyśmy tego chciały. Teraz jedziemy z całkiem innym zamiarem. Mamy inny plan na ten mecz i wierzę, że będzie on wyglądał dobrze. Jedziemy tam, by przywieźć punkty. By wygrać mecz. Nie zakładamy żadnych innych scenariuszy. Mamy cel w tym sezonie i chcemy iść po to do końca - dodaje rozgrywająca biało-zielonych, Aleksandra Rosiak.
- Jedziemy z przekonaniem, że wrócimy z trzema punktami - mówi z kolei trener lublinianek, Paweł Tetelewski. - Na pewno można powiedzieć, że ten sparing był przeglądem "wojska". Pojechaliśmy tam po jednym wspólnym treningu. Dziewczyny grały tam na różnych pozycjach. Brakowało też dwóch z nich, czyli Sylwii i Wandzi (przyp. Magdy Więckowskiej). Tym razem jedziemy niemal w komplecie. Na pewno już z jakimiś założeniami taktycznymi w obronie i w ataku. Także myślę, że ten mecz będzie zupełnie inaczej wyglądał - dodaje szkoleniowiec.
Trener Tetelewski przejął drużynę w drugiej połowie grudnia ubiegłego roku. Wcześniej zespół trenował w niezwykle okrojonym składzie ze względu na brak ośmiu zawodniczek, które występowały na mistrzostwach Europy. Później natomiast regularne trenowanie utrudniła przerwa świąteczno-noworoczna. Mimo tych niedogodności MKS FunFloor Lublin wygrał wszystkie trzy mecze pod wodzą nowego szefa sztabu szkoleniowego. Zawodniczki z Lublina jednak przyznają, że tego czasu na przyswojenie nowych elementów brakowało.
- Myślę, że jeszcze trochę czasu minie, zanim trener tak naprawdę znajdzie te najlepsze ustawienia. Powiedzmy sobie szczerze. Praktycznie nawet miesiąc nie minął od momentu jego przyjścia. W międzyczasie były jeszcze święta, był sylwester. Tych dni treningowych na pewno wypadło sporo, ale mam nadzieję, że z każdym meczem trener będzie dostawał coraz więcej odpowiedzi na nurtujące go pytania i będziemy coraz lepiej grały. Miałyśmy teraz więcej czasu, żeby popracować. Żeby troszeczkę zmienić nasze granie. Granie, które preferuję trener Paweł - tłumaczy obrotowa MKS-u FunFloor Lublin, Sylwia Matuszczyk.
- Miałam już okazję współpracować z trenerem Pawłem Tetelewskim w Kielcach. Byłam bardzo zadowolona. Dlatego kiedy dowiedziałam się, że przychodzi tutaj i będzie pełnią rolę naszego trenera, byłam również szczęśliwa i spokojna. Miałyśmy trudny okres po przerwie kadrowej. Wiedziałam, że trener Tetelewski to człowiek, który z tej naszej ciężkiej sytuacji, może troszkę mentalnej, nas poukłada i da nam taką motywację i wiarę w to, że nie wszystko jest stracone. Że mamy o co walczyć w tym sezonie. Tak naprawdę do pierwszego meczu trener miał chyba dwa czy trzy treningi. Później przed Sośnicą był sylwester, nowy rok, więc troszkę tych treningów było mniej. Teraz przed tym meczem z Piotrkowem mamy pełny cykl tygodnia treningowego, więc jest super, bo możemy przepracować to troszkę mocniej. Da nam to pewność na boisku w sobotę, więc na pewno jest to na plus. Tak naprawdę z każdym treningiem widzimy, że łapiemy powoli to, czego trener od nas wymaga. Idzie to w dobrym kierunku - cieszy się Dominika Więckowska.
- Na pewno coraz bardziej się rozumiemy. Wiadomo, że im więcej, im dłużej ze sobą trenujemy, to wygląda to coraz lepiej i naprawdę zapowiada się to dobrze. Myślę, że jeszcze potrzeba jednak czasu. Chcemy błędy niwelować i starać się ich popełniać jak najmniej. Z każdym treningiem widać postęp i to na pewno cieszy - przyznaje natomiast Rosiak.
Nieco rozregulowany po przerwie kadrowej zespół to jednak niejedyny problem, który zastał w Lublinie trener Paweł Tetelewski. Kontuzji doznała bowiem Oktawia Fedeńczak. Znów sytuację na skrzydle ratować musi nominalna rozgrywająca Michalina Pastuszka. - Nie było okazji, by wrócić na rozegranie, bo niestety gdy Julka wróciła, to z gry na skrzydle wypadła Okti. Dlatego na razie nadal występuję na tej pozycji. Z trenerem Pawłem współpracowałam już wcześniej. W Kielcach grałam na pozycji środkowej rozgrywającej i bardzo dobrze wspominam ten czas. Dodatkowo miałam też możliwość gry pod okiem trenera w kadrze młodzieżowej i tam występowałam na pozycji prawego rozegrania, a więc jeszcze innej. Myślę, że trener przykłada taką samą uwagę do gry na każdej pozycji i chce, żeby wszystkie zawodniczki były dobrze wyszkolone zarówno technicznie, jak i fizycznie, czy psychicznie - twierdzi urodzona w Lublinie uniwersalna zawodniczka MKS-u FunFloor.
Pierwsze starcie drużyn z Lublina i Piotrkowa Trybunalskiego o punkty padło łupem biało-zielonych. W ramach pierwszego ligowego spotkania sezonu 2024/2025 w lubelskiej hali Globus MKS FunFloor Lublin pokonał MKS Piotrcovię Piotrków 31:23. Piotrkowianki miały wówczas na swoim koncie już dwie porażki, bo wcześniej przegrały też z KPR Ruchem Chorzów i KGHM Zagłębiem Lubin. Październik także nie zaczął się dla nich dobrze, bo piątą przegraną z rzędu zaliczyły w domowym starciu z Energa Startem Elbląg. W końcu jednak Piotrcovia się przełamała.
Przed sezonem drużyna z Piotrkowa Trybunalskiego została przebudowana. Z zespołu odeszły Oliwia Szczepanek, Tauani Martins Schneider, Justyna Świerczek oraz Tatjana Trbović. Do Piotrcovii dołączył natomiast rumuński trener Horatiu Pasca, a także Romana Roszak, Patrycja Noga, Oliwia Domagalska i Aušra Arciševskaja. Dwie pierwsze zawodniczki trafiły do klubu prosto z MKS-u FunFloor Lublin. Domagalska to z kolei była już szczypiornistka KPR-u Gminy Kobierzyce. Zamykająca powyższą listę litewska rozgrywająca przeniosła się natomiast do piotrkowskiego klubu z czeskiego DHK Banika Most. To ona okazała się szczególnie dużym wzmocnieniem. Od początku sezonu zdobyła dla piotrkowianek 50 goli. Zaliczyła ponadto 37 asyst.
- W tabeli Piotrcovia wygląda słabiej, niż rzeczywiście gra. Jest to naprawdę dość mocny i solidny zespół. Teraz jeszcze dołączyła do nich Romka Roszak, która wcześniej nie grała, bo wracała po kontuzji. My dobrze ją znamy. Mamy ją w Lublinie całkiem nieźle rozpracowaną - twierdzi Daria Szynkaruk. - Na pewno można spodziewać się bardzo zaciętej walki o każdą piłkę. Drużyna z Piotrkowa w ostatnich spotkaniach pokazuje bardzo wysoki poziom. My również prezentujemy się dobrze. Dlatego myślę, że będzie to spotkanie na pewno emocjonujące - dodaje Michalina Pastuszka. - Myślę, że już po przejęciu Piotrcovii przez rumuńskiego trenera dziewczyny zaczęły trochę inaczej grać. Pewnie potrzeba po prostu czasu, żeby zrozumiały jego filozofię i mam takie wrażenie, że teraz dopiero zaczyna to funkcjonować. Dobrze przygotujemy się do tego spotkania i mam nadzieję, że zwycięsko wyjedziemy z Piotrkowa Trybunalskiego - kończy Sylwia Matuszczyk.
Romana Roszak w Lublinie nie zagrała przeciwko swojemu byłemu klubowi. Uniemożliwiła jej to kontuzja. Rozgrywająca wróciła już jednak do sprawności. Zagrała w trzech ostatnich meczach. Piotrkowianki wygrały tylko jeden z nich. Było to starcie z KPR Ruchem Chorzów, w którym zwyciężyły 37:30. Ostatni mecz Piotrcovii to wyjazdowe starcie z KGHM Zagłębiem Lubin. Trzeba przyznać, że goście byli blisko sprawienia sensacji. Piotrcovia do przerwy wygrywała 16:12, ale w drugiej połowie zdobyła tylko cztery bramki i ostatecznie przegrała 20:22.
- Miałyśmy swoje pozycje, ale niestety nie rzuciłyśmy z nich bramek. To była przyczyna porażki - przyznała po spotkaniu była zawodniczka MKS-u FunFloor Lublin, a obecnie kołowa Piotrcovii, Patrycja Noga. - Wiemy, z kim gramy, ale wiemy też, że gramy u siebie, przed własną publicznością. Postaramy się sprawić niespodziankę - mówi z kolei o konfrontacji z drużyną z Lublina inna była zawodniczka biało-zielonych, skrzydłowa gospodyń, Joanna Gadzina.
Nie da się ukryć, że to lublinianki są faworytkami sobotniego starcia. Obecnie plasują się one na trzeciej pozycji w tabeli. Mają tylko trzy punkty straty do liderujących zespołów z Kobierzyc i Lubina. Rozegrały jednak dotąd jedno spotkanie mniej, niż KGHM Zagłębie i dwa mniej, niż KPR Gminy. Po wyjazdowym meczu w Piotrkowie Trybunalskim czeka je ligowy hit w lubelskiej hali Globus. Mecz MKS FunFloor Lublin - KPR Gminy Kobierzyce już w środę 22 stycznia o godzinie 20:30. By pozostać w ścisłej czołówce, muszą najpierw zwyciężyć w wyjazdowym meczu z MKS Piotrcovią. - Możemy oczekiwać takiej gry, jak w dwóch ostatnich spotkaniach. Jesteśmy przygotowane. Damy z siebie wszystko, by ten mecz wygrać – zapowiada zawodniczka zespołu z Lublina, Stela Posavec.
Mecz 12. serii spotkań ORLEN Superligi Kobiet: MKS Piotrcovia Piotrków Trybunalski - MKS FunFloor Lublin zaplanowano na sobotę 18 stycznia. Początek starcia o godzinie 18:00. Transmisję "na żywo" można śledzić za pośrednictwem platformy EMOCJE.TV.





