LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

W zespole jest mega atmosfera - wywiad z Aleksandrą Rosiak

news-big

 

Na rozruch mam pytanie o atmosferę w zespole przed pierwszym meczem finałowym Challenge Cup.

Nikt nie marzy o zdobyciu pucharu tak jak my. Skupiamy się głównie na sobie, na tym, co możemy pokazać, bo w niedzielę trzeba po prostu zagrać swoje, nie usztywniając się stawką meczu. Wierzymy, że wygramy. Wygramy, bo wierzymy. 

Przygotowania do starć z Rocasą zaczęły się wcześniej niż do Ardesen czy Malagi

Zgadza się, nawet w samolocie oglądałyśmy ligowe i pucharowe spotkania rywalek, bo każda z nas chce się przygotować do spotkania też indywidualnie, dodając ten swój wkład własny do  analizy przeprowadzonej przez trenerów. Mecz meczowi nierówny, nie dam się namówić na porównania do starć z Ardesen czy Malagą, znamy silne i słabsze strony Rocasy, znamy bramkarkę Silvię Navarro, ale chcemy po prostu rzucać skutecznie, by nie miała szans na interwencję. 

W dwóch poprzednich rundach musiałyście odrabiać straty z pierwszego meczu. 

W rewanżach grałyśmy znacznie lepiej, szczególnie w ataku, jeśli chodzi o Malagę i w obronie, jeśli mówimy o starciu w hali Globus z Ardesen. Z Rocasą w Telde chcemy pokazać spokój, pewność siebie i przywieźć do Polski korzystny rezultat. 

Jak odnajdujesz się w Lublinie? W sporcie jest takie powiedzenie, że to drugi, a nie pierwszy sezon jest najtrudniejszy dla beniaminka. Ty też weszłaś z marszu na głęboką wodę. 

Gdybym miała jeszcze raz podjąć decyzję, jeszcze raz postawiłabym na Lublin. Bardzo podoba mi się miasto, w zespole jest mega atmosfera, a przecież miałam swoje obawy, gdy tu przychodziłam.

Bałaś się fali?

Coś w tym stylu, ale dziewczyny szybko mnie zaakceptowały i przyjęły bardzo pozytywnie, co jest ogromnie ważne dla początku dla każdej młodej piłkarki.

Sportowo szybko weszłaś do drużyny, bo już w pierwszym sezonie śmiało na Ciebie stawiano. 

Myślę, że to zasługa całego zespołu, tego o czym już mówiłam, bo nawzajem siebie wspieramy i nikt nie dawał mi odczuć, że jestem nowa, młoda, więc mam stać gdzieś na uboczu. Na parkiecie jest podobnie, ktoś wypracowuje mi pozycję do rzutu, a ja mogę to wykorzystać, choć jeszcze dużo pracy przede mną. 

Co się stało w Elblągu, gdzie rzuciłaś 11 goli, ale wcale nie zaczęłaś jakoś super tamtego meczu, bo od kilku mniej udanych akcji?

W przerwie dziewczyny powiedziały mi kilka motywujących słów, tak samo trener, a w drugiej połowie pokazałam, że umiem korzystać z tych rad. 

Krytycznie patrząc na siebie, w którym elemencie masz najwięcej do poprawy?

W obronie.  Mam nadzieję, że już w przyszłym sezonie zaprocentuje moja praca i dostanę tam swoją szansę. Nie chcę być piłkarką jednostronną, która może pomóc zespołowi tylko w ofensywie. 

Co dziś jest Twoją największą bronią?

Nie mnie to oceniać, ale chyba rzut z drugiej linii.

Jak daleko jesteś Twoim zdaniem od reprezentacji A?

Spokojnie. Mam nadzieję, że wszystko przyjdzie z czasem, że nabiorę doświadczenia, więc dostanę szansę od trenera Leszka Krowickiego. Potrzebuję czasu, jeszcze wszystkiego się uczę i jestem młoda jak na piłkarkę ręczną.

Na którą zawodniczkę patrzysz z największym uśmiechem, bo nie chcę tylko mówić, że z uznaniem?

Od zawsze moimi takimi wzorami była Kinga Achruk i „Kudi (Karolina Kudłacz-Gloc – przyp.red).  To jest niesamowite uczucie, gdy możesz grać ze swoim autorytetem. Na początku aż dziwnie było mi się przestawić, że to moje koleżanki z klubu czy reprezentacji, że mogę do nich mówić na ty, że tak dobrze mnie przyjmują.  

Na co mogą liczyć lubelscy kibice, gdy zasiądąprzed telewizory czy komputery i rozpocznie się transmisja z meczu?

Damy z siebie wszystko od pierwszej do ostatniej minuty, będziemy mocno walczyły i nie odpuścimy, bo chcemy wygrać Challenge Cup dla kibiców, dla klubu, dla nas samych.

Rozmawiał w Hiszpanii Michał Pomorski

Powrót do aktualności