Aktualności
Wiem po co tutaj przyszedłem

Minęło już trochę czasu, odkąd został Pan oficjalnie trenerem MKS Selgros. Czy te kilka tygodni wystarczyło, aby się zaaklimatyzować w lubelskim zespole?
Na razie byłem w Lublinie tylko po to, aby podpisać kontrakt. Klub znalazł mi już co prawda mieszkanie, ale jeszcze się nie przeprowadziłem. Mam jednak niedaleko; nie są to odległości które przeszkadzałyby mi w pracy na tym etapie przygotowań do sezonu. Trochę pracowałem w domu, starając się poznać jak najlepiej drużynę.
Co dalej? Pańska sytuacja wydaje się być komfortowa; dostał Pan pełne zaufanie ze strony klubu i swobodę działań?
Kadra jest już w zasadzie zamknięta. Niektóre nazwiska, które w niej się pojawiły podamy wkrótce i proszę o chwilę cierpliwości. Stworzyliśmy zespół w ramach tego budżetu, którym dysponowaliśmy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że będzie to dla mnie coś nowego, bowiem do tej pory pracowałem tylko z mężczyznami, ale wierzę, że dam radę. Postaramy się osiągnąć jak najlepszy wynik.
Wspomniał Pan o całkowicie nowym wyzwaniu związanym z „przeskokiem” między męskim, a żeńskim szczypiorniakiem. Obawia się Pan, że może być on trudny?
Zdaję sobie z tego sprawę i miałem pewne obawy, ale z drugiej strony jako trener nie mogę się czegokolwiek bać. Spróbuję poskładać tę drużynę, mam swoje pomysły na to i mam nadzieję, że one się sprawdzą. Myślę, że ważną rolę odegra tutaj Iza Puchacz, która jako drugi trener będzie „pomostem” łączącym – przynajmniej w początkowym etapie – drużynę ze mną.
Wiemy już, że w Lublinie nie będą grać Iwona Niedźwiedź, Edyta Charzyńska, Kasia Kozimur, wróci za to Krista Repelewska. Kiedy możemy spodziewać się kolejnych decyzji kadrowych?
Jesteśmy z prezesem cały czas w kontakcie z zawodniczkami, które mogą nas wzmocnić, a szczegóły tych rozmów przedstawimy już wkrótce.
Życzy Pan sobie, aby w MKS pojawiły się jakieś konkretne zawodniczki?
Nie możemy przesadzić z obsadzaniem kolejnych pozycji. W tym momencie mamy już niemal pełną kadrę. Myślę, że obecny skład będzie wystarczający, a każda pozycja jest odpowiednio obsadzona. Mamy drużynę z wieloma reprezentantkami nie tylko Polski, do tego dochodzą dwie zawodniczki z naszej reprezentacji B. To bardzo fajny zestaw. Chcę przede wszystkim, aby każda z tych dziewczyn wiedziała po co tutaj jest, żeby grała i była zadowolona.
Mimo, że pracował Pan z męską reprezentacją jako drugi trener, na pewno śledził Pan rozgrywki PGNiG Superligi Kobiet. Widział Pan, jakie błędy zostały popełnione w poprzednim sezonie i dlaczego klub osiągnął słaby wynik?
Ciężko mi oceniać pracę poprzednika i wytykać komukolwiek błędy. To są moje prywatne przemyślenia; wiem co chcę poprawić i zmienić, aby gra była lepsza.
Miał Pan już okazję, aby porozmawiać z zawodniczkami?
Do tej pory tylko telefonicznie, tak aby się nieco poznać. Dziewczyny są w większości jeszcze na urlopach, nie było sensu, aby je ściągać. Przygotowania zaczniemy 19 lipca i wtedy będzie czas, aby nadrobić zaległości.
Alina Wojtas trafiła tego lata do Metraco Zagłębia Lubin, Vistal Gdynia ugruntował już swoją pozycję na krajowej arenie. Wydaje się, że stawka w ekstraklasie mocno się wyrównała...
Zawsze było tak, że w kobiecej piłce ręcznej było ok. pięciu drużyn, które mogły realnie myśleć o zdobyciu mistrzostwa Polski. Tak będzie także w najbliższym sezonie. I to dla nas dobrze, ponieważ jedna czy dwie wpadki o niczym nie przesądzą; do końca rozgrywek może być ciekawie. Spójrzmy zresztą na poprzedni sezon; do ostatniej kolejki nie wiedzieliśmy, kto będzie mistrzem.
Chyba wszyscy Kibice oczekują odpowiedzi na pytanie, jaki będzie konkretny cel drużyny na najbliższe rozgrywki?
Nie lubię składać deklaracji, co nie znaczy że nie przyszedłem walczyć o najwyższe laury. Chcę, abyśmy grali fajną piłkę ręczną, aby kibice byli z nas zadowoleni i dumni po każdym meczu. Mają oglądać ekipę walczącą przez 60 minut i prezentującą ciekawego szczypiorniaka, bez odpuszczania nawet przez moment. A co to nam przyniesie w końcowym rozrachunku zobaczymy. Wiem, gdzie przyszedłem i wiem czego się oczekuje od tego zespołu. Nikomu jednak nie pomogą żadne wielkie deklaracje, „napinanie się” i mówienie głośno o chęci dominacji. Wiem jednak, że przyjście Kingi Achruk odmieni tę drużynę, zarówno w szatni jak i na boisku.
fot. zprp.pl





