Aktualności
Wracam do klubu bardziej pewna siebie

Rozmawiamy z Joanną Szarawagą, która powraca do naszego klubu po dwóch latach gry w GTPR Gdynia.
Długo myślałaś nad tym, żeby wrócić do Lublina?
Na początku trochę się zastanawiałam. Na moją decyzję bardzo wpłynął fakt, że do ligi węgierskiej przenosi się Asia Drabik. Jej odejście może zapewnić mi szansę gry. Gdy poprzednio broniłam barw MKS, razem z Asią w składzie, nie grałam zbyt dużo. Mam nadzieję, że teraz będzie inaczej i wydatnie przyczynie się do pomocy drużynie w zdobywaniu tytułów. Poza tym, wszyscy wiedzą, że w GTPR Gdynia jest nieciekawie. Tam zdecydowanie nie chciałam zostać. A w Lublinie głównym atutem były występy w europejskich pucharach.
Dostrzegasz wiele różnic pomiędzy MKS-em, z którego odeszłaś w porównaniu do tego obecnego?
Nie da się ukryć, że doszło do wielu zmian. Przede wszystkim na stanowisku trenera, ale też w składzie zespołu. Jeśli chodzi o grę drużyny, to ciężko mi teraz to ocenić. Zobaczymy jak to wyjdzie w trakcie sezonu. Jeśli chodzi o trenera to jeszcze nie miałam z nim styczności, ale słyszałam o nim same pozytywne opinie.
Myślisz, że będzie ci łatwo wkomponować się w ten zespół?
Zobaczymy jak wejdę w trening i zacznę trenować z dziewczynami. Mam nadzieję, że nie będzie większego problemu, ale przekonamy się z czasem.
Z niektórymi zawodniczkami lubelskiej drużyny znasz się jeszcze z poprzedniego pobytu w MKS-ie. Poza tym, znasz dobrze Lublin, bo spędziłaś tu wcześniej trzy sezony. Z aklimatyzacją nie powinno być problemów.
Zdecydowanie. Ogólnie wszystkie znamy się z kadr, czy właśnie z klubów. W lubelskiej drużynie jest parę zawodniczek, z którymi wcześniej grałam. Mam nadzieję, że nie będzie większych problemów, żeby zgrać się na boisku. A jeśli chodzi o Lublin to często przyjeżdżałam tutaj jak miałam czas wolny, by spotkać się ze znajomymi. Bardzo dobrze się tu czuje.
W jakim aspekcie gry czujesz się lepszą zawodniczką w porównaniu do Joanny Szarawagi w poprzedniego okresu, gdy grałaś w Lublinie?
Czuje się bardziej pewna siebie oraz nabrałam doświadczenia, ponieważ w ostatnich dwóch sezonach spędziłam na boisku dużo minut.
Po poprzednim sezonie oczekiwania lubelskich kibiców będą wobec MKS-u bardzo duże. Będziecie na to gotowe?
Na pewno będzie presja. Wydaje mi się, że wszyscy chcemy tutaj sięgać po trofea i realizować ambitne cele. Będziemy walczyć, żeby powtórzyć tegoroczny sukces.
W dodatku, będziecie mogły liczyć na wsparcie lubelskich kibiców, których przychodzi na mecze znacznie więcej niż w Gdyni.
Tam to wszystko funkcjonowało trochę inaczej i kibiców rzeczywiście nie przychodziło za wiele. W pierwszym sezonie było trochę lepiej, ale w minionych rozgrywkach grałyśmy na innej hali, a kibice narzekali, że nie ma tam warunków do oglądania meczów i było ich z meczu na mecz coraz mniej. W Lublinie atmosfera jest fantastyczna i myślę, że każda zawodniczka chciałaby grać wśród takich fanów.
Masz jakieś cele indywidualne na nadchodzący sezon?
Będę dużo pracować nad sobą, żeby z meczu na mecz prezentować coraz lepszą formę i pomagać drużynie. Najważniejsze jest to, żebyśmy po prostu wygrywały. Konkretnych celów indywidualnych sobie nie stawiam, poza regularną grą. Bardzo cieszę się na możliwość pracy z trenerem Lisem, który grał na mojej pozycji, więc z pewnością parę dobrych wskazówek od niego dostanę.
Największym wyzwaniem będą awans do Ligi Mistrzyń i występy w tych rozgrywkach?
Myślę, że tak. W tamtym roku dostałyśmy w Gdyni szansę gry od razu w fazie grupowej i za bardzo jej nie wykorzystałyśmy. Zobaczymy jak będzie teraz. Na pewno w Lidze Mistrzyń jest zupełnie inny poziom niż w polskiej lidze. Dla GTPR było to duże zderzenie. Jednak wyciągnęłyśmy z tego doświadczenie i wiemy, w jakim miejscu jesteśmy jako zawodniczki. Musimy nad sobą dużo pracować, żeby dobrze zaprezentować się w europejskich pucharach.
Obecnie przebywasz na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Jak oceniasz losowanie mistrzostw Europy?
Na pewno jest to trudna grupa. Ale na mistrzostwach Europy nie ma łatwych przeciwników. Do której grupy byśmy nie trafiły to byłoby ciężko. Ale cóż, trzeba będzie się spiąć, dużo pracować i myślę, że mamy szansę. Ze Szwedkami ostatnio przecież wygrałyśmy. Dobrze znamy tych rywali i zrobimy wszystko, żeby ich pokonać. Jeśli chodzi o kadrę, to cieszę się, że na nią pojechałam, bo miałam lekki uraz stopy, ale trener stwierdził, że zdążę na czas z rehabilitacją. Już w zeszłym roku byłyśmy w Azji, rozegrałyśmy parę meczów oraz odbyło się sporo treningów. Teraz jesteśmy tam w trochę innym składzie, bo większość stanowią młodsze zawodniczki, które są mniej doświadczone i po prostu trener chce dać nam szansę pograć.
fot. zprp.pl





