LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Wygrana i to jaka!

news-big

 

Czajna
Pogromem 48:27 zakończył się pierwszy mecz nowego sezonu PGNiG Superligi. W Jeleniej Górze nasze dziewczyny pokazały różnicę między wicemistrzem kraju, a beniaminkiem rozgrywek.

Pierwszą siódemkę naszej drużyny utworzyły Baranowska w bramce, Majerek i Kocela na skrzydłach, Wilczek na kole oraz Mihdaliova, Repelewska i Stasiak na rozegraniu. W pierwszych dwóch minutach skutecznymi interwencjami popisywały się siostry Baranowskie, które były górą w aż czterech konfrontacjach z przeciwniczkami. Inauguracyjne trafienie w nowym sezonie zanotowała dopiero w czwartej minucie Kristina Repelewska. Po kilkudziesięciu sekundach i dwóch kontrach z rzędu Małgorzaty Majerek nasze dziewczyny prowadziły już trzema oczkami. Nie zraziło to ambitnych, acz bardzo stremowanych gospodyń, które szybko zniwelowały straty do jednego trafienia. W tym okresie karnego dla SPR nie wykorzystała Repelewska. Z kolejnych akcji warto wyróżnić bramkę na 3:5 autorstwa Małgorzaty Stasiak, która mogłaby kandydować do gola kolejki. Nasza rozgrywająca niezwykle mocnym rzutem prawie rozbiła dolną krawędź poprzeczki rywalek. Piłka odbiła się od linii bramkowej, znów uderzyła w poprzeczkę i wpadła do siatki zdezorientowanej Aleksandry Baranowskiej.Anna_i_Aleksandra_Baranowskie.jg

Kolejne minuty obfitowały w pomyłki z obu stron. Pierwszy kwadrans zamknęła drugim celnym rzutem z koła Ewa Wilczek i było 6:11. Przy dość niepokojącym stanie 9:12 o czas poprosił trener Jankowski. Przewaga naszej drużyny mogła być znacznie wyższa, ale znakomity okres gry między słupkami notowała młodsza z sióstr Baranowskich. Również nasza Ania nie chciała być gorsza od „Młodej” jak nazywa Aleksandrę i szybko popisała się kapitalną paradą po rzucie karnym Czeszki Iwety Matouskovej. Postawa popularnej „Czajny” natchnęła jej koleżanki z pola, które szybko znów odskoczyły na +5. Gdy na 9:15 podwyższyła z drugiej linii Alesia Mihdaliova (czwarty gol w meczu), time-out wziął szkoleniowiec Finepharmu. W końcowej fazie pierwszej połowy gospodynie mimo gry w osłabieniu, potrafiły kilkakrotnie zaskoczyć SPR, lecz znów były to tylko przebłyski młodego i ciekawego zespołu. Większe doświadczenie po stronie naszej ekipy wystarczyło, by zejść do szatni przy bezpiecznym prowadzeniu sześcioma oczkami.

Po przerwie naszej bramki broniła Weronika Gawlik, a na lewym skrzydle hasała Katarzyna Wojdat. Jako pierwsze na listę strzelczyń i to dwukrotnie z rzędu wpisały się piłkarki Finepharmu. Riposta naszych dziewczyn była natychmiastowa – kontry w wykonaniu leworęcznych Majerek i Mihdaliovej przywróciły sześciobramkową przewagę. Gdy na 16:23 podwyższyła po szybkim ataku Repelewska, trener Jankowski powiedział „ najwyższy czas odjeżdżać”. Wkrótce po ósmym trafieniu naszej kapitan było już 17:25. W 39. minucie po raz pierwszy lublinianki wyszły na +10, a o czas musiał prosić trener Mirosław Uram. Kolejne akcje przyniosły nieznaczną poprawę rezultatu miejscowych, tym bardziej że grały one w przewadze liczebnej po karze dla Mihdaliovej. Warto odnotować, że już w 42. minucie czerwoną kartkę w wyniku gradacji kar ujrzała Matouskova, po raz kolejny nieradząca sobie z Repelewską. Przewaga naszych dziewczyn oscylowała wciąż w granicach 10 oczek.

Tuż po wejściu na parkiet swoje pierwsze trafienie zanotowała Olga Figiel, a na kwadrans przed końcową syreną już wszystkie nasze piłkarki z pola miały chociaż jednego gola na koncie. Akcję – marzenie pokazał chwilę później duet Repelewska- Kocela. Ta pierwsza podała wyśmienicie zza pleców, ta druga z małego kąta rzuciła bezbłędnie w długi róg rezerwowej bramkarki Katarzyny Demiańczuk. Ta kombinacja wzbudziła duży aplauz na trybunach, gdzie zebrały się byłe koleżanki klubowe naszej nowej lewoskrzydłowej. Przy stanie 24:36 kapitalnie zachowała się Gawlik, która odważnie wyszła do szarżującej skrzydłowej i odbiła rzut, będąc metr od rywalki. Trener Uram wpuszczał do gry wszystkie zawodniczki wpisane do protokołu. W 54. minucie Małgorzata Rola rzuciła po kontrze na 24:39. Warto zauważyć, że Małgosia grała w tym fragmencie na prawym skrzydle. „Czterdziestka” pękła niedługo później, gdy sprytnie trafiła Repelewska, śrubując wysokość przewagi SPR. Ostatecznie skończyło się pogromem, okraszonym bajeczną wrzutką duetu Kocela-Repelewska.

UKS FINEPHARM POLKOWICE – SPR LUBLIN 27:48 (13:19)

Finepharm: Aleksandra Baranowska, Demiańczuk – E.Dziatkiewicz, M.Dziatkiewicz 1, Pawliszak 4, Kasprzak 5, Wasiucionek 2, Ślusarczyk, Stochaj 4, Skoczyńska 2, Magda Hofmańska, Matouskova 4, Monika Hofmańska, Konarzewska 5, Słowik

SPR: Anna Baranowska, Gawlik – Danielczuk 1, Wilczek 2, Majerek 8, Rola 5, Kocela 5, Wojdat 1, Repelewska 10, Stasiak 6, Mihdaliova 7, Figiel 3

Sędziowali: Wojciech Bosak i Mirosław Hagdej (Sandomierz)

Kary: Finepharm - 8 minut, w tym czerwona kartka z gradacji dla Iwety Matouskovej, SPR - 4 minuty

Powrót do aktualności