LublinPGEEl-VoltLubelskieORLEN SUPERLIGA

Zadanie w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej realizowane jest przy pomocy finansowej Miasta Lublin

KONTRAST

żółto-czarna wersja

czarno-żółta wersja

biało-czarna wersja

tryb normalny

Przełącz na język angielski

Aktualności

Wyjazdowy rewanż. Walka o Ligę Europejską trwa

Czas na drugą odsłonę dwumeczu, którego stawką jest awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej EHF. PGE MKS El-Volt Lublin postara się odrobić pięciobramkową stratę na terenie KGHM MKS Zagłębia Lubin.

Pierwszy mecz w lubelskiej hali Globus padł łupem mistrzyń Polski z Lubina, które zwyciężyły 29:24. Początek spotkania dawał nadzieje na inny scenariusz tego starcia. Lublinianki dosyć szybko wyszły na trzybramkowe prowadzenie, lecz straciły je z końcem pierwszego kwadransa. – Uważam, że źle zaczęłyśmy, co pokazywał wynik – przyznała po meczu bramkarka gości z Lubina, Barbara Zima. – Zabrakło konsekwencji. Zabrakło tego, co mieliśmy założone. Zaczęliśmy grać indywidualnie, mniej zespołowo. Wkradły się proste błędy. Ponadto przyjezdnym pomogła bramka – dodał trener gospodyń pierwszego meczu, Paweł Tetelewski.

- Nie zrealizowałyśmy zadań przedmeczowych. W obronie zrobiłyśmy za dużo błędów. W ataku popełniałyśmy błędy, grając w przewadze. To nas karało później kontratakiem, czy rzutem na pustą bramkę. Jeżeli poprawimy kwestię realizacji założeń, to zagramy bardzo dobrą piłkę ręczną. Grałyśmy dobrze do momentu, gdy pozwoliłyśmy rywalkom robić to, czego powinnyśmy się ustrzec – tłumaczy uznana za najlepszą zawodniczkę pierwszego meczu w ekipie z Lublina, Aleksandra Rosiak.

Aleksandra Rosiak vs Zagłębie Lubin

Oprócz wyżej wspomnianej rozgrywającej szczególnie dobrze po stronie gospodyń prezentowały się w pierwszym meczu Sanja Radosavljević i Paulina Wdowiak. Gdyby nie ta druga, przewaga gości mogłaby być jeszcze większa. Wdowiak w bramce prezentowała się fenomenalnie. To jednak nie wystarczyło, by zatrzymać rozpędzone „Miedziowe”, które nie przegrały żadnego meczu o stawkę od 17 kwietnia. To właśnie lublinianki zdołały je pokonać siedem miesięcy temu i chcą zrobić to ponownie. Mimo pięciobramkowej straty zespół wierzy, że jest wciąż w stanie wywalczyć awans.

- Mamy do odrobienia pięć bramek. Trzeba jechać do Lubina i próbować to odrobić. Na pewno nie będziemy zwieszać głów. To jest dwumecz. Mecz w Lubinie może być całkowicie inny. Na pewno wyciągniemy wnioski i postaramy się zrobić lepszy wynik, niż we własnej hali. Trzeba zagrać 60 minut. Początek pierwszego meczu wyglądał obiecująco. W końcówce też doszliśmy na jedną bramkę i staraliśmy się zniwelować stratę. Straciliśmy jednak szybko piłki, poszły z tego szybkie ataki i zamiast zakończyć mecz niewielką stratą, lub remisem, skończyło się na minus pięć. To jest sport. Zrobimy wszystko, by w kolejnym meczu było lepiej – tłumaczy trener Tetelewski.

Paweł Tetelewski vs Zagłębie Lubin

- Nadal wierzę w tę drużynę. Wierzę, że możemy pojechać na teren Zagłębia i wygrać, bo nie takie rzeczy widziało się w piłce ręcznej. Ja osobiście też doświadczyłam sytuacji, gdy podchodziło się do meczu z dużo większą stratą, a mimo wszystko udawało się ostatecznie przejść dalej. Jeżeli same będziemy tego chciały i będziemy w to wierzyć, to jest to w zasięgu – dodaje Aleksandra Rosiak.

- W rewanżu musimy mieć zimną głowę. Błędów w pierwszym meczu nie popełniłyśmy dużo, ale uważam, że miałyśmy trochę niską skuteczność rzutową. W obronie było przyzwoicie, choć zawsze może być lepiej. Oczywiście, że wierzymy w odrobienie straty. Pamiętam, że PSG potrafiło wyjść z minus dziesięć, by awansować. Myślę, że mamy na to szanse. Wszystko zależy od nas i od naszych głów – kończy Paulina Wdowiak.

Rewanżowy mecz 3. rundy kwalifikacji do fazy grupowej rozgrywek EHF European League zostanie rozegrany w sobotę 15 listopada w Lubinie. Początek o godzinie 18:30. Rezultat spotkania „na żywo” śledzić można będzie TUTAJ

Powrót do aktualności