Aktualności
Zabrakło niewiele do szcześcia.

MKS Selgros Lublin przegrał na wyjeździe po dwóch dogrywkach i rzutach karnych z Vistalem Gdynia 42:43. Tak więc podopieczne Sabiny Włodek muszą zostać na Pomorzu, żeby jutro rozegrać kolejny mecz. Po trzech spotkaniach w serii do trzech zwycięstw prowadzą lublinianki 2:1.
To spotkanie przejdzie do historii! Po bramkach kolejno Joanny Drabik i Alesii Mihdaliovej, a także świetnej obronie Ekateriny Dzhukevej podopieczne Sabiny Włodek prowadziły 2:0 i miały szansę zdobyć trzecie trafienie, ale tym razem dobrze na linii spisała się Małgorzata Gapska. W odpowiedzi bramkę zdobyła Monika Kobylińska i od tego momentu spotkanie było bardzo wyrównane.
Do 23. minuty gra toczyła się bramka za bramkę, a na najmniejszym możliwym prowadzeniu był raz jeden raz drugi zespół. Tę sytuację przełamała dopiero gdyńska bramkarka, która najpierw nie dała się przelobować Kristinie Repelewskiej, a następnie nie pozwoliła wkręcić piłki do bramki Agnieszce Koceli. Gdynianki przeprowadziły dwie szybkie akcje i w 24. minucie po raz pierwszy osiągnęły 2-bramkową przewagę 9:7.
W końcówce interwencjami popisały się obie bramkarki. Najpierw rzut karny Kamili Skrzyniarz obroniła Małgorzata Gapska, a następnie rzut z siedmiu metrów Iwony Niedźwiedź odbiła Ekaterina Dzhukeva. Nic więc dziwnego, że dwie minuty później do kolejnego rzutu karnego dla Vistalu podeszła tym razem Joanna Kozłowska. Jednak młodziutka rozgrywająca z Gdyni spisała się jeszcze gorzej, ponieważ nawet nie trafiła w bramkę. Serie pomyłek z siedmiu metrów przerwała kapitan lubelskiego zespołu Dorota Małek, która ustaliła wynik spotkania do przerwy na 12:11 dla gospodyń.
Po przerwie trwała niemoc gdynianek przy rzutach karnych. Tym razem lubelska bramkarka wybroniła próbę Aleksandry Zych. To dodało skrzydeł przyjezdnym, które zdołały najpierw doprowadzić do remisu, a następnie po dobrej akcji w 34. minucie Brazylijki Jessici Quintino wyjść na prowadzenie 14:13. Po tej akcji sytuacja na boisku znów wyglądała tak samo, jak w pierwszej połówce do 23. minuty. Zespoły rzucały i miliły się na zmianę, i na tablicy wyników najczęściej widniał remis. Ta sytuacja tym razem trwała 20 minut. Niespełna osiem minut przed końcową syreną Joanna Drabik otrzymała karę dwóch minut, gdynianki wykorzystały rzut karny i znów miały dwie bramki przewagi.
Od tego momentu jednak na parkiecie rozegrał się istny dreszczowiec. Jeszcze w 56. minucie gospodynie wygrywały 26:24, ale po dwóch dobrych akcjach Alesii Mihdaliovej i błędzie kroków Emilii Galińskiej, zespół z Koziego Grodu wyrównał. Lubelska rozgrywająca z Białorusi trafiła także pięć sekund przed końcem meczu i doprowadziła do dogrywki. A kilkanaście sekund wcześniej o zwycięstwie Vistalu mogła przesądzić Monika Kobylińska, ale zawodniczka trafiła w słupek.
Dwie nieudana próby Kristiny Repelewskiej, która rzucała przy podniesionych rękach sędziów i bramki Emilii Galińskiej i Anety Łabudy sprawiły, że lepiej dogrywkę rozpoczęły gospodynie. Pod nieobecność Marty Gęgi wtedy ponownie grę na siebie wzięła Alesia Mihdaliova, która zdobyła kontaktowe trafienie. Chwilę później za jej przykładem poszła Dorota Małek i na tablicy wyników znów był remis 29:29. Kristina Repelewska nie będzie dobrze wspominała dogrywki. Lubelska rozgrywająca najpierw nie skończyła dwóch sytuacji, a w 65. minucie otrzymała karę dwóch minut i jej zespół po zmianie stron musiał grać w osłabieniu.
Lubliniankom udało się utrzymać remis do 67. minuty. Gdynianki jednak wyszły na 1-bramkowe prowadzenie chwilę później. To jednak nie podcięło skrzydeł obrończyniom tytułu i po trafieniach Joanny Drabik i Doroty Małek to przyjezdne wygrywały 32:31. Tym razem jednak, to gdynianki w końcówce doprowadziły do remisu, a następnie zablokowały rzut Alesii Mihdaliovej i tym samym doprowadziły do kolejnej dogrywki w meczu.
Ogromne zmęczenie dawało już się we znaki obu zespołom. Mimo to kibice wciąż oglądali bardzo zaciekłą walkę i co ważniejsze wyrównaną. Pierwsza połowa drugiej dogrywki bowiem też zakończyła się wynikiem remisowym 35:35 i rzuty karne były coraz bliżej. W 78. minucie Kristina Repelewska otrzymała czerwoną kartkę z gradacji kar i lublinianki znów musiały grać w osłabieniu. W dodatku podopieczne Sabiny Włodek przegrywały 36:37, bo rzut karny wykorzystała Aneta Łabuda.
Jednak zespół z Lublina był dzisiaj niesamowity. Przyjezdne nie tylko nie pozwoliły gospodyniom odskoczyć, ale jeszcze po bramkach Joanny Drabik i Agnieszki Koceli, wyszły na prowadzenie 38:37. Ale i tym razem gdynianki doprowadziły do remisu i tym samym druga dogrywka także nie przyniosła rozstrzygnięcia.
O zwycięstwie w trzecim finałowym spotkaniu musiały więc zadecydować rzuty karne. Te rozpoczęły przyjezdne. Do 3:3 żaden z zespołów się nie pomylił. Dla MKS-u Selgros Lublin rzuciły kolejno Dorota Małek, Katarzyna Kozimur i Kamila Skrzyniarz. Dopiero przy czwartej serii obok bramki rzuciła Joanna Drabik. W odpowiedzi trafiła Aleksandra Zych i Vistal Gdynia prowadził 4:3. Następnie lubelską gdyniankę pokonała Małgorzata Rola, ale z siedmiu metrów nie pomyliła się też Iwona Niedźwiedź i ostatecznie MKS Selgros Lublin przegrał rzuty karne 4:5, a całe spotkanie 42:43.
Vistal Gdynia – MKS Selgros Lublin 43:42 (12:11, 27:27, 32:32, 38:38)
www.lubsport.pl





